Za 9 mld zł rząd PiS odsuwa problemy z cenami energii


30.12.2018 • 20:04  
Udostępnij: Facebook | Twitter

Debata o cenach prądu obnaża słabość całego państwa. Świadczy o braku wyobraźni, tchórzostwie, braku odpowiedzialności kolejnych rządów. Świadczy o ucieczce od problemów. O nieumiejętności ich rozwiązywania.

Przedłożone przez rząd rozwiązanie kosztujące 9 mld złotych zatrzyma część wzrostu cen energii. 9 miliardów to przyszłoroczny koszt nieudacznictwa waszych rządów w zakresie samej tylko energetyki. I tak samo jest w większości innych obszarów!

Ta ustawa jest rozwiązaniem tylko do wyborów. Rząd w projekcie ustawy pisze wprost, że to działanie na 1 rok!

Przed nami bardzo trudny rok. Po ostatniej podwyżce stóp procentowych w USA i największych spadkach na giełdach od ponad dekady powinniśmy rok 2019 planować z ostrożnością, a nie z nonszalancją. To będzie prawdopodobnie rok kryzysu gospodarczego.

Nie jest to żadne rozwiązanie systemowe tylko czysto wyborcze.

Tak, jak z obniżką wieku emerytalnego – przekładane są problemy na następców.

A prawda o polskim państwie na przykładzie polskiej energetyki jest smutna.

Od reformy górnictwa przeprowadzonej na początku stulecia przez Janusza Steinhoffa w rządzie Jerzego Buzka, kolejne ekipy rządowe bały się dotknąć tego tematu. Tak było za SLD, tak było za rządów Platformy. Tak jest za PiSu.

Niestety ostatnie trzy lata to działanie na szkodę państwa i interesów narodowych.

Oto kilka cytatów. Obrazują one jak politycy podlizują się górnikom kosztem reszty społeczeństwa. I jak ich de facto oszukują. Cytaty te symbolizują nieodpowiedzialną strategicznie politykę prowadzoną przez ostatnie lata.

Górnictwo ma przed sobą wielką przyszłość i będzie się rozwijać”.

„Wasza praca jest ważna dla Polski. Prawie 90 proc. energii uzyskujemy z węgla, a więc jeszcze przez długie, długie lata będzie podstawą naszego bezpieczeństwa energetycznego. To oznacza, że górnictwo ma przed sobą wielką przyszłość, będzie się rozwijać – obiecuję wam to”.

Wiecie kto to mówił? premier Ewa Kopacz – cytaty z 2014 i 2015 roku.

„W naszym interesie jest, żeby węgiel nie stał się przeżytkiem”.

Węgiel to nasze czarne złoto a Górny Śląsk i Zagłębie mogą być wielką perłą i świecić wspaniałym blaskiem na całą gospodarkę”.

Czyje to słowa? To z kolei premier Morawiecki – kwiecień 2017 roku i wrzesień 2018.

„Idziemy ku nowym czasom, gdzie górnictwo, górnicy (…) będą kluczową częścią gospodarki polskiej również w przyszłości”.

To Barbórka Polskiej Grupy Górniczej. Też premier Morawiecki.

Jak można tak ich okłamywać? Jak tak można ludzi mamić?

Na tej samej imprezie minister energii Krzysztof Tchórzewski powiedział:

„Państwo górnicy, więcej węgla nam potrzeba! Pomyślmy o tym, gdzie na Śląsku pobudować nową kopalnię”.

Premier Morawiecki, minister Tchórzewski jeżdżą po akademiach z okazji Barbórki ale nie chodzą na pogrzeby ludzi, których truje dym ze spalanego węgla.

Nie widuje się ich w szpitalach, gdzie liczbę chorych z powodu smogu trudno nawet określić, ale wiemy, że co roku przez smog przedwcześnie umiera co roku 44 tysięcy Polek i Polaków.

W dwa lata umiera tylu ludzi, ilu pracuje w całym polskim górnictwie!

Oczywiście smog to nie tylko węgiel, ale to spalanie węgla jest jego główną przyczyną.

Jeszcze raz niech to wybrzmi:

Drastyczny wzrost cen prądu z którym mamy obecnie do czynienia to efekt błędnej strategii, zgodnie z którą polska energetyka oparta jest wyłącznie na węglu.

W ciągu ostatnich 20 lat udział węgla w polskim miksie energetycznym się nie zmienił. Wciąż ponad 80% energii pochodzi z tego surowca.  Dla porównania w tym samym okresie w Niemczech nastąpiła zasadnicza zmiana modelu energetycznego:

  • z 50% węgla kamiennego i brunatnego jako źródła energii w 2000 roku udział ten spadł o połowę – do 26 proc. w pierwszym półroczu 2018 r.
  • W 2030 r. udział OZE w wytwarzaniu energii elektrycznej w Niemczech ma wynieść 65 proc.

W tym roku koszty wytworzenia energii odnawialnej w Polsce z wiatru czy z fotowoltaiki są niższe niż z węgla.

A to oznacza, że ci, którzy postawią na energię ze źródeł odnawialnych stawiają na energię czystą i tanią.

W zeszłym roku w Australii kosztem 90 milionów dolarów wybudowano pierwsze bloki do przechowywania energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych.

W tym samym czasie rząd PiS lekką ręką pozbawia budżet 9 mld złotych, aby w okresie wyborczym uniknąć uderzenia w portfele obywateli.

W zeszłym tygodniu w Niemczech zamknęli ostatnią kopalnię węgla. Decyzja o zakończeniu wydobycia tego surowca w Niemczech zapadła już w 2007 roku.

W perspektywie 4 lat zostaną zamknięte wszystkie elektrownie jądrowe.

Na początku 2011 r., w Niemczech działało 17 tego typu elektrowni. W 2017 roku było ich już tylko osiem.  Zamknięcie ostatniej niemieckiej elektrownii jądrowej planowane jest na 2022 rok. 

Niemcy byli w stanie przestawić swoją gospodarkę na źródła odnawialne. U nas w tym czasie w tym zakresie nie zrobiono nic! A przypomnę, że gospodarka niemiecka jest siedem razy większa od polskiej.

To, na co stawia dziś świat, to technologie energii odnawialnej.

Ci, którzy w te technologie inwestują eksportują je na świat i na tym zarabiają.

Ci, którzy dziś trują się węglem będą zmuszeni za miliardy euro technologie te kupować.

Energia musi tania, czysta, konkurencyjna, łatwo dostępna.

Tak proste, jak dofinansowanie projektów energii odnawialnej leży niestety poza zasięgiem percepcji tego rządu, który w ramach OZE (Odnawialnych Źródeł Energii) jedyne co zrobił, to… pozbył się turbin wiatrowych. I otwarcie przyznał, że realizuje w ten sposób obietnice wyborcze.

Polityczne zobowiązania PiS pozbawiają Obywateli czystej energii, bo posłanka Zalewska obiecała swoim wyborcom, że w ich okolicy nie powstaną nowe wiatraki!

Każdy z obecnych tu na sali posłów powinien zanotować kilka podstawowych liczb o polskim węglu.

W latach 1990-2016 dopłaciliśmy do górnictwa 230 mld zł, czyli 8,5 mld zł rocznie.

Każdy Polak dopłacał do wydobycia węgla co roku średnio 1910 zł.

W 2020 jeśli nie będziemy w stanie wypełnić zobowiązań w zakresie zwiększenia produkcji energii odnawialnej, Polska będzie zmuszona kupować energię odnawialną z innych krajów europejskich.

Koszt takiego zakupu rocznie to ok. 8 mld złotych.

Między styczniem a wrześniem tego roku sprowadzono do Polski ponad 14 mln ton węgla.

To są dane Eurostatu. To aż o 72 proc. więcej niż w tym samym czasie w 2017 r!

To pokazuje, że postawienie na energetykę węglową uzależnia nas od importu węgla.

Obniżka akcyzy na jeden rok i opłaty przesyłowej nie jest żadnym rozwiązaniem.

Każdy odpowiedzialny rząd powinien natychmiast rozpocząć proces odchodzenia od węgla jako głównego źródła energii.

Jak najszybciej należy wstrzymać wszelkie inwestycje węglowe, czyli budowę nowych bloków energetycznych, nie wspominając o budowie nowych kopalń.

Odejście od energetyki opartej na węglu musi wiązać się również z promowaniem odnawialnych źródeł energii, w tym wprowadzenia zasad dotyczących OZE sprzed zmian wprowadzonych przez PiS w 2016 roku.

Musi wiązać się w z odejściem od centralistycznego podejścia do zarządzania energią. Kluczem do konkurencji energetycznej będzie powstawanie lokalnych źródeł energii.

W perspektywie najbliższych 20 lat, czyli do 2040, możliwe jest – i powinno być celem ugrupowań opozycyjnych – obniżenie udziału węgla w polskim miksie energetycznym do 20%.

Aby to się stało trzeba wpierać alternatywne źródła energii poprzez inwestycje w rozwój energetyki rozproszonej i promocję prosumentów, czyli samodzielnego wytwarzania energii przez konsumentów.

Polska energetyka powinna być oparta na konkurencyjnych źródłach energii, w tym w energii odnawialnej biomasie, kogeneracji.

I trzeba inwestować w prace badawczo-rozwojowe nad nowymi źródłami energii.

Inaczej będziemy mieli najdroższą energię w Europie, będziemy zatruwać naród, a za technologie odnawialnej energii będziemy płacić krocie tym, którzy na nią teraz stawiają.


Udostępnij: Facebook | Twitter
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ